Mała książka o wielkiej mocy

Rozpoczęcie nauki w szkole to duża zmiana w życiu Twojego dziecka. Nowe miejsce, nowa pani, nowi koledzy, nowe obowiązki.... mogą też pojawić się nowe trudności.

Jak sobie z nimi radzić, kiedy ma się zaledwie kilka lat? Jak znaleźć własne sposoby na oswajanie trudnych emocji i sytuacji?


O tym właśnie jest ta książka: o STRACHU, który sam się boi, ale potrafi być również radosny i na pewno można się z nim zaprzyjaźnić. Ta książka jest także o TĘSKNOCIE, o LENIU, o ZŁOŚCI… i o tym, że można te emocje i stany oswoić i można sobie z nimi poradzić. 

 

Zamów personalizowaną książkę „W nowej szkole” i przeżyj wraz z dzieckiem i jego nowymi przyjaciółmi przygody, które dają niezwykłą moc!

Mamo! Tato! Ta bajka jest o mnie!!!

Kilka słów o personalizowanej książce „W nowej szkole”
(Kliknij zdanie, by dowiedzieć się więcej)

  • Książka personalizowana

    Twoje dziecko jest bohaterem bajki, wielokrotnie wymienionym z imienia w treści książki. Ta książka jest naprawdę o nim!

     

    Na karcie tytułowej możesz umieścić imię i nazwisko swojego dziecka, co podniesie unikatowość książki.

  • Bajka która wzmacnia

    Wykorzystując strukturę bajki terapeutycznej, każda z historii uczy dziecko, jak może radzić sobie w trudnych sytuacjach. 

     

    Pomagając innym bohaterom, Twoja pociecha odkrywa własne sposoby na pokonanie trudności – daje jej to poczucie wewnętrznej siły i sprawczości; uczy empatii, rozumienia trudnych emocji i radzenia sobie z nimi.

  • Idealna dla dzieci zaczynających szkołę

    Bajka została napisana specjalnie z myślą o dzieciach zaczynających szkołę – w takim momencie życia jest główny bohater, który przeżywa różne emocje związane z wejściem w nowy etap życia.

     

    Historie opisane w książce nawiązują do sytuacji, które mogą spotkać niemal każdego świeżego ucznia.

  • Nie tylko dla początkujących uczniów

    Emocje, z którymi mierzy się nasz główny bohater, są uniwersalne i dotyczą wszystkich dziedzin życia, a historie opisane w książce pasują do wielu innych sytuacji, z jakimi spotykamy się w życiu.

  • Zachęca do rozmawiania o emocjach

    Każdy rozdział zakończony jest pytaniami, które lepiej pomogą dziecku zrozumieć pewne emocje i zachowania.

     

    Pytania zachęcają dziecko do szukania swoich sposobów na rozwiązanie trudnych emocjonalnie sytuacji. 

     

    Często my, rodzice, czujemy się bezradni wobec trudnych emocji naszych dzieci; nie wiemy, jak je rozładować czy jak wesprzeć dziecko, kiedy sobie z czymś nie radzi. Pytania wieńczące każdy rozdział mogą być też dla nas przewodnikiem, jak z dzieckiem rozmawiać o emocjach.

  • Dziecko może być współautorem książki

    Ostatni rozdział to kilka pustych kartek, na których nasz bohater może stworzyć swoją własną opowieść. Technika i temat pozostają w gestii młodego artysty. On najlepiej wie, jaka może być jego własna bajka.

  • Bajka napisana przez psycholog dziecięcą

    Autorką bajki jest Alicja Niemierko-Pająk - psycholog dziecięca, z wieloletnim doświadczeniem w pracy z przedszkolakami i uczniami szkół podstawowych. Alicja na co dzień wykorzystuje w swojej pracy metodę bajki terapeutycznej.

  • Piękna oprawa graficzna

    Ilustracje i projekt książki autorstwa Dominiki Wysmułek-Wolszczak zostały przygotowane z dużą starannością i rozumieniem percepcji dziecka w wieku wczesnoszkolnym.

  • Prawdziwa książka

    Twoje dziecko dostanie do ręki prawdziwą książkę, wydrukowaną w profesjonalnej drukarni i oprawioną w twardą okładkę.

Opinie

To jest dokładnie to, co ja sama chciałabym przeczytać 

idąc pierwszy raz do nowej szkoły (pracy?)    

Marta Sztobryn, psycholog, dziennikarka

Bajka jest urocza, taka w klimacie "Piaskowego wilka",

którego uwielbiałam czytać swoim dzieciom, gdy były w tym wieku.

Kasia Roszkowska, pedagog specjalny

Przy drugim rozdziale oczy mi sie zaszkliły.

Byłby to cudowny prezent dla moich szkolniaczków.

Katarzyna Czemarmazowicz, psycholog, dyr. przedszkola „W Dolinie Muminków”

Historyjka opowiedziana przez Alicję oswaja dziecięce rozterki

i zaczarowuje je w wesołą, wakacyjną przygodę.  

Z niecierpliwością czekam na kolejne bajki!”

Kasia Roszkowska, pedagog specjalny

Jako mama i pedagog, żałuję, że nie było takiej książki, gdy moje dzieci

szły do pierwszej klasy. Z pewnością pomogłaby ona oswoić ich szkolne lęki.

Serdecznie polecam!

Małgorzata Kwiatkowska, Dyrektor Niepublicznego Przedszkola Szkrabki

Książeczka daje ogromną przestrzeń. Zwłaszcza nam ojcom, którzy często

nie przykładamy wagi do emocji, a czasami sami mamy problem

z ich wyrażaniem, by wniknąć w świat emocji dziecka.

Andrzej Jabłonowski i Aleksander Kisil, Fundacja Ojcostwo Mistrzostwo

Jest starannie wydana, ma przyjemne ilustracje, dość duży druk, który ułatwia dziecku śledzenie czytania mu przez dorosłego lub samodzielne czytanie.

Fundacja Cała Polska czyta dzieciom

Treść jest sympatyczna, problem lęków potraktowany został ciekawie, sposób na lenistwo – kreatywnie i przekonująco.

Fundacja Cała Polska czyta dzieciom

...to po prostu jest dobra książka...

Mały pokój z książkami (poczytajmi.blox.pl)

Bajka „W nowej szkole” w naturalny sposób oswaja dziecko z nowym otoczeniem. Uczy dziecko nazywać, rozpoznawać i rozumieć emocje; nie krytykuje ich, nie mówi, że są złe czy niepotrzebne. Uświadamia im, że inne dzieci także mają podobne problemy. Przy tym jest starannie wydana, ciekawie ilustrowana.

Kartarzyna Grzebyk, dziennikarka, blogerka

Przeczytaj spersonalizowane fragmenty

Fragmenty książki

Możesz zmienić imię i płeć bohatera ksiażki przy pomocy formularza powyżej

Właścicielem tej książki jest
Józek
Matylda
Frament rozdziału:
STRACH MA WIELKIE OCZY
(...) I wtedy… przyszedł do niego sen.
Zobaczył w nim, że jest nad morzem. Leży na plaży. Słyszy szum morza i skrzek mew. Przeciągnął się i poczuł, że coś kłuje go w plecy.
„Muszelka” – pomyślał zachwycony.
Wziął ją do ręki i ze zdziwieniem zobaczył, że muszelka ma kształt litery L.
– L jak... lody – powiedział głośno Józek. – Ciekawe, czy następne będzie O? - Podniósł więc kolejną muszelkową literę i kolejną, a one same ułożyły się w pyszne, słodkie słowo.
Frament rozdziału:
STRACH MA WIELKIE OCZY
(...) I wtedy… przyszedł do niej sen.
Zobaczyła w nim, że jest nad morzem. Leży na plaży. Słyszy szum morza i skrzek mew. Przeciągnęła się i poczuła, że coś kłuje ją w plecy.
„Muszelka” – pomyślała zachwycona.
Wzięła ją do ręki i ze zdziwieniem zobaczyła, że muszelka ma kształt litery L.
– L jak... lody – powiedziała głośno Matylda. – Ciekawe, czy następne będzie O? - Podniosła więc kolejną muszelkową literę i kolejną, a one same ułożyły się w pyszne, słodkie słowo.
„Dziwne…” – pomyślał chłopiec. – „Jaki ślimak albo małż potrzebuje na domek muszelki w kształcie literki?”.
– A może to nie ślimak… – usłyszał nagle cichy głos. – I nie małż, tylko Strach, co sam idzie do szkoły i musi ćwiczyć?
Józek rozejrzał się dookoła i za najbliższą piaszczystą wydmą zobaczył małe, błyszczące oczy. Należały do czegoś ciemnego i kudłatego. (...)
„Dziwne…” – pomyślała dziewczynka. – „Jaki ślimak albo małż potrzebuje na domek muszelki w kształcie literki?”.
– A może to nie ślimak… – usłyszała nagle cichy głos. – I nie małż, tylko Strach, co sam idzie do szkoły i musi ćwiczyć?
Matylda rozejrzała się dookoła i za najbliższą piaszczystą wydmą zobaczyła małe, błyszczące oczy. Należały do czegoś ciemnego i kudłatego. (...)
Frament rozdziału:
PIERWSZY DZIEŃ SZKOŁY
(...) Kudłaty zrobił tajemniczą minę. Odchrząknął i popatrzył na chłopca uważnie swymi maleńkimi, czarnymi oczkami. – Czas, żebyś poznał naszą tajemnicę.
– Uwielbiam tajemnice – zawołał Józek nieco za głośno i kilkoro dzieci spojrzało na nią ze zdziwieniem. – Powiedz… – ponaglał stracha.
– Co tu dużo gadać. Lepiej sam popatrz. – Kudłaty, trochę niezdarnym ruchem, założył chłopcu na nos niebieskie okulary.
I wtedy zobaczył... (...)
Frament rozdziału:
PIERWSZY DZIEŃ SZKOŁY
(...) Kudłaty zrobił tajemniczą minę. Odchrząknął i popatrzył na dziewczynkę uważnie swymi maleńkimi, czarnymi oczkami. – Czas, żebyś poznała naszą tajemnicę.
– Uwielbiam tajemnice – zawołała Matylda nieco za głośno i kilkoro dzieci spojrzało na nią ze zdziwieniem. – Powiedz… – ponaglała stracha.
– Co tu dużo gadać. Lepiej sama popatrz. – Kudłaty, trochę niezdarnym ruchem, założył dziewczynce na nos niebieskie okulary.
I wtedy zobaczyła... (...)


Frament rozdziału:
POTWÓR W SZAFIE
(...) Zerwał się z podłogi i nogi same poniosły go w stronę szatni. Nie chciał, by ktoś, a zwłaszcza Zdzich, widział, jak płacze. Wbiegł do szatni. Jedyne miejsce, w którym mógł się schować to szafa na miotły. Wskoczył do niej bez namysłu. Zacisnął powieki, by powstrzymać łzy.
Nagle drzwi szafy zaskrzypiały, zadudniło i coś sapiącego wcisnęło się tuż obok.
Co to? Potwór? – Józek zamarł. Już dawno nie wierzył w potwory i duchy w szafie, ale co innego nie wierzyć, gdy czytasz o nich w książkach, a co innego spotkać takiego sapiącego stwora osobiście. Wstrzymał oddech.
– Nie myślałem, że ktoś tu już siedzi. Posuń się – powiedział potwór smutnym i zduszonym głosem. (...)
Frament rozdziału:
POTWÓR W SZAFIE
(...) Zerwała się z podłogi i nogi same poniosły ją w stronę szatni. Nie chciała, by ktoś, a zwłaszcza Zdzich, widział, jak płacze. Wbiegła do szatni. Jedyne miejsce, w którym mogła się schować to szafa na miotły. Wskoczyła do niej bez namysłu. Zacisnęła powieki, by powstrzymać łzy.
Nagle drzwi szafy zaskrzypiały, zadudniło i coś sapiącego wcisnęło się tuż obok.
Co to? Potwór? – Matylda zamarła. Już dawno nie wierzyła w potwory i duchy w szafie, ale co innego nie wierzyć, gdy czytasz o nich w książkach, a co innego spotkać takiego sapiącego stwora osobiście. Wstrzymała oddech.
– Nie myślałem, że ktoś tu już siedzi. Posuń się – powiedział potwór smutnym i zduszonym głosem. (...)
Frament rozdziału:
DAMA W KAPELUSZU
(...) – Amelko, przykro mi. Pewnie chciałabyś, by mama już wróciła. – Józek znał to uczucie. Jego rodzice też czasami wyjeżdżali.
– Tak, ale to jeszcze trzy dni – powiedziała Amelka.
Józek zamyślił się.
– Chyba muszę ci kogoś przedstawić. Hej, pokażcie się – szepnął w stronę swoich niewidzialnych towarzyszy. – Łatwiej będzie pomagać, jak Amelka was zobaczy. Oto Kudłaty, mój osobisty strach – przedstawił swego przyjaciela.– Poznałem do pod koniec wakacji. Bałem się, jak to będzie w nowej szkole. A on mi pomógł.
Frament rozdziału:
DAMA W KAPELUSZU
(...) – Amelko, przykro mi. Pewnie chciałabyś, by mama już wróciła. – Matylda znała to uczucie. Jej rodzice też czasami wyjeżdżali.
– Tak, ale to jeszcze trzy dni – powiedziała Amelka.
Matylda zamyśliła się.
– Chyba muszę ci kogoś przedstawić. Hej, pokażcie się – szepnęła w stronę swoich niewidzialnych towarzyszy. – Łatwiej będzie pomagać, jak Amelka was zobaczy. Oto Kudłaty, mój osobisty strach – przedstawiła swego przyjaciela.– Poznałam do pod koniec wakacji. Bałam się, jak to będzie w nowej szkole. A on mi pomógł.
– Właściwie oboje sobie pomogliśmy – sprostował strach.
– A ja jestem twoją tęsknotą. Witaj. Pojawiam się tylko wtedy, gdy ktoś kogoś bardzo kocha. Ty masz to szczęście, że kochasz swoją mamę i dlatego tu jestem. Chcę wam coś pokazać. Wskakujcie – dodała mglista dama, wskazując na swój kapelusz. (...)
– Właściwie oboje sobie pomogliśmy – sprostował strach.
– A ja jestem twoją tęsknotą. Witaj. Pojawiam się tylko wtedy, gdy ktoś kogoś bardzo kocha. Ty masz to szczęście, że kochasz swoją mamę i dlatego tu jestem. Chcę wam coś pokazać. Wskakujcie – dodała mglista dama, wskazując na swój kapelusz. (...)



Frament rozdziału:
DZIEŃ ŁOSIA
(...) – A ty, mamo? Co tobie pomaga?
– Kawa... - szepnęła mama w rozmarzeniu.– Mocna, z cynamonem, miodem, w mojej ulubionej filiżance, najlepiej pita w zupełnej ciszy – dodała mama, spoglądając znacząco na syna.
Ech, ci dorośli. Mają swoje sposoby zupełnie niedostępne dla dzieci. Przecież Józek nie pił kawy, nawet z cynamonem. No, kiedyś umoczył w maminej kawie palec, ale żeby miało to w czymkolwiek pomóc… Bez przesady.
Józek wsunął się z powrotem pod kołdrę. Zamknął oczy, by przez chwilę w spokoju zastanowić się nad tym, co usłyszał. Wtedy zobaczył nad sobą cień. Był tak ogromny, że przesłaniał niemal cały widok. Cień miał nogi, wielką głowę i poroże. Był to cień... Łosia.
– Jestem cień, wielki jak twój Leń – przemówił wierszem, pochylając się, by zjeść coś z podłogi. (...)
Frament rozdziału:
DZIEŃ ŁOSIA
(...) – A ty, mamo? Co tobie pomaga?
– Kawa... - szepnęła mama w rozmarzeniu.– Mocna, z cynamonem, miodem, w mojej ulubionej filiżance, najlepiej pita w zupełnej ciszy – dodała mama, spoglądając znacząco na córkę.
Ech, ci dorośli. Mają swoje sposoby zupełnie niedostępne dla dzieci. Przecież Matylda nie piła kawy, nawet z cynamonem. No, kiedyś umoczyła w maminej kawie palec, ale żeby miało to w czymkolwiek pomóc… Bez przesady.
Matylda wsunęła się z powrotem pod kołdrę. Zamknęła oczy, by przez chwilę w spokoju zastanowić się nad tym, co usłyszała. Wtedy zobaczyła nad sobą cień. Był tak ogromny, że przesłaniał niemal cały widok. Cień miał nogi, wielką głowę i poroże. Był to cień... Łosia.
– Jestem cień, wielki jak twój Leń – przemówił wierszem, pochylając się, by zjeść coś z podłogi. (...)
Frament rozdziału:
SŁOWA MAJĄ MOC
(...) Józek jakiś czas temu przestał dziwić się, że wszystko wokół – nawet grzyby czy drzewa – zaprasza go do rozmowy. „Potrafię słuchać, więc słyszę” – powtarzał sobie w myśli. Dlatego od razu zapytał:
– Kim jesteś? Wytłumaczysz mi, co się stało? – Spod grzyba wysunął się mały, czarny żuk.
– Wyglądasz na miłą osobę, więc ci powiem. Sam już nie wiem, kim jestem. Byłem żukiem, żyłem sobie szczęśliwie, jadłem szczątki roślin i to, co znalazłem. Dbałem o porządek w lesie. Ale od czasu gdy ludzie zaczęli naśmiewać się ze mnie, że jestem czarny, brudny i jem śmieci... wstydzę się wyjść z ukrycia. (...)
Frament rozdziału:
SŁOWA MAJĄ MOC
(...) Matylda jakiś czas temu przestała dziwić się, że wszystko wokół – nawet grzyby czy drzewa – zaprasza ją do rozmowy. „Potrafię słuchać, więc słyszę” – powtarzała sobie w myśli. Dlatego od razu zapytała:
– Kim jesteś? Wytłumaczysz mi, co się stało? – Spod grzyba wysunął się mały, czarny żuk.
– Wyglądasz na miłą osobę, więc ci powiem. Sam już nie wiem, kim jestem. Byłem żukiem, żyłem sobie szczęśliwie, jadłem szczątki roślin i to, co znalazłem. Dbałem o porządek w lesie. Ale od czasu gdy ludzie zaczęli naśmiewać się ze mnie, że jestem czarny, brudny i jem śmieci... wstydzę się wyjść z ukrycia. (...)
Właścicielem tej książki jest
Józek
Matylda
Frament rozdziału:
STRACH MA WIELKIE OCZY
(...) I wtedy… przyszedł do niego sen.
Zobaczył w nim, że jest nad morzem. Leży na plaży. Słyszy szum morza i skrzek mew. Przeciągnął się i poczuł, że coś kłuje go w plecy.
„Muszelka” – pomyślał zachwycony.
Wziął ją do ręki i ze zdziwieniem zobaczył, że muszelka ma kształt litery L.
– L jak... lody – powiedział głośno Józek. – Ciekawe, czy następne będzie O? - Podniósł więc kolejną muszelkową literę i kolejną, a one same ułożyły się w pyszne, słodkie słowo.
Frament rozdziału:
STRACH MA WIELKIE OCZY
(...) I wtedy… przyszedł do niej sen.
Zobaczyła w nim, że jest nad morzem. Leży na plaży. Słyszy szum morza i skrzek mew. Przeciągnęła się i poczuła, że coś kłuje ją w plecy.
„Muszelka” – pomyślała zachwycona.
Wzięła ją do ręki i ze zdziwieniem zobaczyła, że muszelka ma kształt litery L.
– L jak... lody – powiedziała głośno Matylda. – Ciekawe, czy następne będzie O? - Podniosła więc kolejną muszelkową literę i kolejną, a one same ułożyły się w pyszne, słodkie słowo.
„Dziwne…” – pomyślał chłopiec. – „Jaki ślimak albo małż potrzebuje na domek muszelki w kształcie literki?”.
– A może to nie ślimak… – usłyszał nagle cichy głos. – I nie małż, tylko Strach, co sam idzie do szkoły i musi ćwiczyć?
Józek rozejrzał się dookoła i za najbliższą piaszczystą wydmą zobaczył małe, błyszczące oczy. Należały do czegoś ciemnego i kudłatego. (...)
„Dziwne…” – pomyślała dziewczynka. – „Jaki ślimak albo małż potrzebuje na domek muszelki w kształcie literki?”.
– A może to nie ślimak… – usłyszała nagle cichy głos. – I nie małż, tylko Strach, co sam idzie do szkoły i musi ćwiczyć?
Matylda rozejrzała się dookoła i za najbliższą piaszczystą wydmą zobaczyła małe, błyszczące oczy. Należały do czegoś ciemnego i kudłatego. (...)
Frament rozdziału:
PIERWSZY DZIEŃ SZKOŁY
(...) Kudłaty zrobił tajemniczą minę. Odchrząknął i popatrzył na chłopca uważnie swymi maleńkimi, czarnymi oczkami. – Czas, żebyś poznał naszą tajemnicę.
– Uwielbiam tajemnice – zawołał Józek nieco za głośno i kilkoro dzieci spojrzało na nią ze zdziwieniem. – Powiedz… – ponaglał stracha.
– Co tu dużo gadać. Lepiej sam popatrz. – Kudłaty, trochę niezdarnym ruchem, założył chłopcu na nos niebieskie okulary.
I wtedy zobaczył... (...)
Frament rozdziału:
PIERWSZY DZIEŃ SZKOŁY
(...) Kudłaty zrobił tajemniczą minę. Odchrząknął i popatrzył na dziewczynkę uważnie swymi maleńkimi, czarnymi oczkami. – Czas, żebyś poznała naszą tajemnicę.
– Uwielbiam tajemnice – zawołała Matylda nieco za głośno i kilkoro dzieci spojrzało na nią ze zdziwieniem. – Powiedz… – ponaglała stracha.
– Co tu dużo gadać. Lepiej sama popatrz. – Kudłaty, trochę niezdarnym ruchem, założył dziewczynce na nos niebieskie okulary.
I wtedy zobaczyła... (...)


Frament rozdziału:
POTWÓR W SZAFIE
(...) Zerwał się z podłogi i nogi same poniosły go w stronę szatni. Nie chciał, by ktoś, a zwłaszcza Zdzich, widział, jak płacze. Wbiegł do szatni. Jedyne miejsce, w którym mógł się schować to szafa na miotły. Wskoczył do niej bez namysłu. Zacisnął powieki, by powstrzymać łzy.
Nagle drzwi szafy zaskrzypiały, zadudniło i coś sapiącego wcisnęło się tuż obok.
Co to? Potwór? – Józek zamarł. Już dawno nie wierzył w potwory i duchy w szafie, ale co innego nie wierzyć, gdy czytasz o nich w książkach, a co innego spotkać takiego sapiącego stwora osobiście. Wstrzymał oddech.
– Nie myślałem, że ktoś tu już siedzi. Posuń się – powiedział potwór smutnym i zduszonym głosem. (...)
Frament rozdziału:
POTWÓR W SZAFIE
(...) Zerwała się z podłogi i nogi same poniosły ją w stronę szatni. Nie chciała, by ktoś, a zwłaszcza Zdzich, widział, jak płacze. Wbiegła do szatni. Jedyne miejsce, w którym mogła się schować to szafa na miotły. Wskoczyła do niej bez namysłu. Zacisnęła powieki, by powstrzymać łzy.
Nagle drzwi szafy zaskrzypiały, zadudniło i coś sapiącego wcisnęło się tuż obok.
Co to? Potwór? – Matylda zamarła. Już dawno nie wierzyła w potwory i duchy w szafie, ale co innego nie wierzyć, gdy czytasz o nich w książkach, a co innego spotkać takiego sapiącego stwora osobiście. Wstrzymała oddech.
– Nie myślałem, że ktoś tu już siedzi. Posuń się – powiedział potwór smutnym i zduszonym głosem. (...)
Frament rozdziału:
DAMA W KAPELUSZU
(...) – Amelko, przykro mi. Pewnie chciałabyś, by mama już wróciła. – Józek znał to uczucie. Jego rodzice też czasami wyjeżdżali.
– Tak, ale to jeszcze trzy dni – powiedziała Amelka.
Józek zamyślił się.
– Chyba muszę ci kogoś przedstawić. Hej, pokażcie się – szepnął w stronę swoich niewidzialnych towarzyszy. – Łatwiej będzie pomagać, jak Amelka was zobaczy. Oto Kudłaty, mój osobisty strach – przedstawił swego przyjaciela.– Poznałem do pod koniec wakacji. Bałem się, jak to będzie w nowej szkole. A on mi pomógł.
Frament rozdziału:
DAMA W KAPELUSZU
(...) – Amelko, przykro mi. Pewnie chciałabyś, by mama już wróciła. – Matylda znała to uczucie. Jej rodzice też czasami wyjeżdżali.
– Tak, ale to jeszcze trzy dni – powiedziała Amelka.
Matylda zamyśliła się.
– Chyba muszę ci kogoś przedstawić. Hej, pokażcie się – szepnęła w stronę swoich niewidzialnych towarzyszy. – Łatwiej będzie pomagać, jak Amelka was zobaczy. Oto Kudłaty, mój osobisty strach – przedstawiła swego przyjaciela.– Poznałam do pod koniec wakacji. Bałam się, jak to będzie w nowej szkole. A on mi pomógł.
– Właściwie oboje sobie pomogliśmy – sprostował strach.
– A ja jestem twoją tęsknotą. Witaj. Pojawiam się tylko wtedy, gdy ktoś kogoś bardzo kocha. Ty masz to szczęście, że kochasz swoją mamę i dlatego tu jestem. Chcę wam coś pokazać. Wskakujcie – dodała mglista dama, wskazując na swój kapelusz. (...)
– Właściwie oboje sobie pomogliśmy – sprostował strach.
– A ja jestem twoją tęsknotą. Witaj. Pojawiam się tylko wtedy, gdy ktoś kogoś bardzo kocha. Ty masz to szczęście, że kochasz swoją mamę i dlatego tu jestem. Chcę wam coś pokazać. Wskakujcie – dodała mglista dama, wskazując na swój kapelusz. (...)



Frament rozdziału:
DZIEŃ ŁOSIA
(...) – A ty, mamo? Co tobie pomaga?
– Kawa... - szepnęła mama w rozmarzeniu.– Mocna, z cynamonem, miodem, w mojej ulubionej filiżance, najlepiej pita w zupełnej ciszy – dodała mama, spoglądając znacząco na syna.
Ech, ci dorośli. Mają swoje sposoby zupełnie niedostępne dla dzieci. Przecież Józek nie pił kawy, nawet z cynamonem. No, kiedyś umoczył w maminej kawie palec, ale żeby miało to w czymkolwiek pomóc… Bez przesady.
Józek wsunął się z powrotem pod kołdrę. Zamknął oczy, by przez chwilę w spokoju zastanowić się nad tym, co usłyszał. Wtedy zobaczył nad sobą cień. Był tak ogromny, że przesłaniał niemal cały widok. Cień miał nogi, wielką głowę i poroże. Był to cień... Łosia.
– Jestem cień, wielki jak twój Leń – przemówił wierszem, pochylając się, by zjeść coś z podłogi. (...)
Frament rozdziału:
DZIEŃ ŁOSIA
(...) – A ty, mamo? Co tobie pomaga?
– Kawa... - szepnęła mama w rozmarzeniu.– Mocna, z cynamonem, miodem, w mojej ulubionej filiżance, najlepiej pita w zupełnej ciszy – dodała mama, spoglądając znacząco na córkę.
Ech, ci dorośli. Mają swoje sposoby zupełnie niedostępne dla dzieci. Przecież Matylda nie piła kawy, nawet z cynamonem. No, kiedyś umoczyła w maminej kawie palec, ale żeby miało to w czymkolwiek pomóc… Bez przesady.
Matylda wsunęła się z powrotem pod kołdrę. Zamknęła oczy, by przez chwilę w spokoju zastanowić się nad tym, co usłyszała. Wtedy zobaczyła nad sobą cień. Był tak ogromny, że przesłaniał niemal cały widok. Cień miał nogi, wielką głowę i poroże. Był to cień... Łosia.
– Jestem cień, wielki jak twój Leń – przemówił wierszem, pochylając się, by zjeść coś z podłogi. (...)
Frament rozdziału:
SŁOWA MAJĄ MOC
(...) Józek jakiś czas temu przestał dziwić się, że wszystko wokół – nawet grzyby czy drzewa – zaprasza go do rozmowy. „Potrafię słuchać, więc słyszę” – powtarzał sobie w myśli. Dlatego od razu zapytał:
– Kim jesteś? Wytłumaczysz mi, co się stało? – Spod grzyba wysunął się mały, czarny żuk.
– Wyglądasz na miłą osobę, więc ci powiem. Sam już nie wiem, kim jestem. Byłem żukiem, żyłem sobie szczęśliwie, jadłem szczątki roślin i to, co znalazłem. Dbałem o porządek w lesie. Ale od czasu gdy ludzie zaczęli naśmiewać się ze mnie, że jestem czarny, brudny i jem śmieci... wstydzę się wyjść z ukrycia. (...)
Frament rozdziału:
SŁOWA MAJĄ MOC
(...) Matylda jakiś czas temu przestała dziwić się, że wszystko wokół – nawet grzyby czy drzewa – zaprasza ją do rozmowy. „Potrafię słuchać, więc słyszę” – powtarzała sobie w myśli. Dlatego od razu zapytała:
– Kim jesteś? Wytłumaczysz mi, co się stało? – Spod grzyba wysunął się mały, czarny żuk.
– Wyglądasz na miłą osobę, więc ci powiem. Sam już nie wiem, kim jestem. Byłem żukiem, żyłem sobie szczęśliwie, jadłem szczątki roślin i to, co znalazłem. Dbałem o porządek w lesie. Ale od czasu gdy ludzie zaczęli naśmiewać się ze mnie, że jestem czarny, brudny i jem śmieci... wstydzę się wyjść z ukrycia. (...)

Kup książkę

- format: A5 (21,0 cm x 14,8 cm) 

- ilość stron: 44 
- oprawa: twarda klejona, szyta

- papier: satyna

- cena: od 52 zł



Kup książkę

Kim jesteśmy, czyli kilka słów o Autorkach

Alicja Niemierko-Pająk

Alicja Niemierko-Pająk 

 

Bycie psychologiem w moim przypadku to nie tylko zawód, ale i pasja. A że najczęściej pracuję z dziećmi, chciałam nauczyć się ich języka. I tak zaczęła się moja przygoda z bajkoterapią. 
Bajki opowiadam od lat, moim córkom, uczniom, pacjentom. Pojawiają się jak ćmy - znienacka. Ścierają łzy, łagodzą gniew, gaszą konflikty, tłumaczą to co nowe lub trudne. Potrafią bardzo pomóc. 

 

Cieszę się, że mogę podzielić się nimi również z Wami

Dominika Wysmułek-Wolszczak

Dominika Wysmułek-Wolszczak 

 

Zawodowo zajmuję się projektowaniem grafiki użytkowej. Prywatnie jestem mamą dwóch córek. 
Z połączenia tych dwóch fascynujących światów zaczęły powstawać obrazki na ściany, gry planszowe oraz ilustracje do wieczornych opowieści. Rysunki tylko dla moich dzieci. Specjalnie dla nich. Wyjątkowe. 
Tak jak ta książka. 

 

Bardzo się cieszę, że moje ilustracje staną się częścią Waszej przygody w nowej szkole.

Partnerzy

Wydawca

Wydawnictwo Kufferek